“Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.”

Przykazanie miłości: kochaj bliźniego  swego, jak siebie samego,  czyli: siebie  najpierw. Bo nie możemy okazywać miłości drugiemu, jeśli nie okażemy jej sobie i nie możemy, jak sądzę, kochać kogoś bardziej niż siebie samego. Co to jednak w ogóle znaczy kochać? To darzyć kogoś uczuciem,  dawać z serca. Abyśmy mogli jednak dawać  w ten sposób, musimy najpierw otworzyć swoje serce, musimy zacząć od siebie. Bo nie będę w stanie dawać tego, czego nie mam w sobie, nie mogę dać innym,  jeśli nie daję wpierw sobie.
Przypomniała mi się jedna  z piosenek  Indie Arie “Private party”, w której Indie śpiewa o tym, jak sytuacja zmusiła ją do zajrzenia w siebie, otoczenia siebie uwagą i opieką oraz pokochania siebie. Szukała miłości, uwagi, opieki na zewnątrz, a okazało się, że może to odkryć w sobie.



Private Party
I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah



I tried to call my mother, but
She didn’t get where I was going
I called my boyfriend, and he said
„Call me back a little later, baby.”
I hung up the phone, I felt so alone
Started to feel a little pity
That’s when I realized that I
Gotta find the joy inside of me



I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah



I’m gonna take off all my clothes
Look at myself in the mirror
We’re gonna have a conversation
We’re gonna heal the disconnection
I don’t remember when it started
But this is where it’s gonna end
My body is beautiful and sacred
And I’m gonna celebrate it



I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah



All my life (all my life)
I’ve been looking for (I’ve been looking for)
Somebody else (else)
To make me whole (oh)
But I had to learn the hard way (oh)
True love began with me (oh)
This is not ego or vanity (oh)
I’m just celebrating me



I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah



Sometimes I’m alone, but never lonely
That’s what I’ve come to realize
I’ve learned to love the quiet moments
The Sunday mornings of life
Where I can reach deep down inside
Or out into the universe
I can laugh until I cry
Or I can cry away the hurt



I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah
Happy birthday to me
Happy birthday to me
Happy birthday
Happy birthday to me (Happy birthday to me, ooo)
Happy birthday to me
Happy birthday
I’m having a private party
Ain’t nobody here but me, my angels, and my guitar, singin'
„Baby, look how far we’ve come, yeah”
I’m havin' a private party
Learning how to love me
Celebrating the woman I’ve become, yeah



Jeśli kochamy siebie, dbamy o siebie i swoje potrzeby. Tak bardzo cenimy siebie, że zaglądamy w siebie najpierw, oceniając, czy coś jest dla nas dobre, czy  na pewno jest zgodne z nami i stawiamy granice, jesteśmy w stanie otwarcie powiedzieć “nie” z szacunkiem dla  siebie i dla  drugiej  osoby, ale też potrafimy powiedzieć: “tak”.  Jesteśmy świadomi swoich potrzeb i potrafimy  otwarcie prosić o to, czego potrzebujemy,  szanując prawo drugiej strony do odmowy (tylko wtedy mamy do czynienia z prośbą). Dbamy o naszą przestrzeń i potrzeby, szanujemy je i  chronimy.  Chronimy siebie.
Brene Brown, moja idolka ostatniego czasu,  w swoich badaniach odkryła, że najbardziej współczujący ludzie to ci, którzy najbardziej dbają o swoje granice. To ciekawe rezultaty, bo mogłoby się wydawać, że najważniejsze jest dawanie z siebie innym, a tak nie jest. Najważniejsze jest dawanie wpierw sobie.
Najwyższy czas zacząć naprawde dbać o siebie. Sprawdzać, co jest zgodne ze mną i działać z tego miejsca.
Chciałabym powiedzieć za Brene:
“Tak ,jestem  niedoskonała i  wrażliwa oraz  czasem się boję, ale to nie zmienia faktu, że jestem też odważna i zasługuję  na miłość i poczucie  przynależności.”

Może najpierw wystarczy świadomość, że zasługuję. Może to mój pierwszy krok ku autentycznej miłości własnej.

Otagowane

Leave a Reply