Pisz

Nie pierwszy raz usłyszałam-pisz. Więc piszę.

Odkąd pamiętam, pisałam dla siebie. Pisałam do swojego pamiętnika, tak, „do” niego -taka intymna rozmowa z samą sobą, sortowanie przeżyć i emocji, sięganie po wsparcie, które, pisząc, dawałam sama sobie. Wparcie płynęło trochę jak podczas spacerów w sowiogórskiej przestrzeni łąk i lasów, po których zawsze wracałam, nie wiadomo czemu, radosna-pisanie układało emocje i dodawało otuchy. Mimo tego, że niejednokrotnie potrzebowałam wsparcia drugiego człowieka, potrafiłam znaleźć w sobie i w naturze to, czego mi brakowało. Coś się stało i jakoś moje połączenie się zerwało. A może przestałam siebie słuchać?

Ile razy hamowałam moje naturalne impulsy, ile razy nie pozwalałam sobie być sobą? Ile razy chowałam się, nie pokazywałam światu tego, jaka naprawdę jestem? Ile razy chowałam się za rolą, jaką pełnię w społeczeństwie, czy za językiem, którym się posługuję? Tak, za językiem też można się schować. Zawsze ciągnęło mnie do języka obcego, a teraz brakuje mi mojego języka serca -tego języka, którym najpełniej potrafię wyrażać swoje myśli i emocje i chyba nic już tego nie zmieni. Czasem niektóre wyrażenia czy słowa brzmią mi bardziej adekwatnie w języku obcym, ale moja dusza mówi po polsku. Nawet jeśli zdarza się jej zapomnieć poszczególnych słów i pozwoli sobie na kalki.

Dusza. Co też mówi dusza? Ta, która idzie po rozświetlonych letnim słońcem łąkach, przeplatając palce przez kołyszące się na wietrze połyskujące w słońcu trawy. Ta radosna dusza, tak, ta pełna wewnętrznej radości dusza. Pełna życia. Czy ja jej słucham? Czy pozwalam jej iść w jej kierunku, tam, gdzie chce zmierzać? Czy pozwalam jej tryskać radością, wyrażać to, co w sobie niesie? Żyć pełnią życia?

Pamiętam jeszcze ekscytację, tę radość i fascynację nowym światem, do którego trafiłam. Po kilkunastu latach ekscytacja zdążyła opaść i zastanawiam się, czy dogoniła mnie szara rzeczywistość, czy też stałam się mało uważna. I czego tak bardzo mi brakuje. I czy ten brak jest zależny od miejsca? Podejrzewam, że pojechałabym dalej, a to uczucie dogoniłoby mnie na końcu świata. No tak, ale przecież ta hasająca po łąkach dusza jest radosna i pełna życia! Więc o co chodzi?

Może po prostu usiądę i się zatrzymam, może nie potrzebuję uparcie chwytać naraz wszystkich odpowiedzi. Może nie mogę jeszcze zobaczyć tego, co wyłania się na horyzoncie mojej świetlistej łąki. A może nie pozwalam sobie jeszcze zobaczyć. Może już pochwycenie tej chwili, zbieranie skrawków myśli i uczuć jest już samo w sobie wystarczającym kierunkiem. Do wewnątrz. Bo bez tego co wewnątrz, nie mogę nigdzie dotrzeć, mogę tylko kręcić się w kółko. Chociaż… czasem i zakręcić się warto, najlepiej w rytm jakiejś skocznej melodii. Może od tego kręcenia spódnicą rozjaśnią się uczucia i myśli. Od pisania, hasania po łąkach i wirowania w tańcu życia. Tak, gdy zawiruje świat, dusza też się raduje. Nie-opisanie.

2 myśli na temat “Pisz

Dodaj odpowiedź do Marta Anuluj pisanie odpowiedzi