Obecność dorosłego

Jakiś emocjonalny czas. Trochę.  Gdy tak jest, gdy coś przytłacza i nie daje spokoju,  odruchowo szukam na zewnątrz. A  usłyszałam mądrą radę: zaproś emocje, niech dorosły w tobie się nimi zajmie. Jakaś obawa i opór, ale spróbujmy. Muzyka, skoczna salsa i taniec pobudzonego ciała i umysłu.  Gdy uszedł nadmiar pobudzenia,  usiadłam ze sobą.  Poszukajmy dorosłego we mnie.

Okazało się,  że niepotrzebnie stawiam opór, bo jest we mnie uważność,  empatia i czułość do samej siebie. Łagodność i ciepło. Zrozumienie, a nawet kojący dotyk.

Pobyłam ze sobą, usłyszałam móc wspierających słów,  których potrzebowałam, a których za dzieciaka nikt mi nie powiedział. A mam to w sobie. Nie jestem samowystarczalna,  ale mogę mieć w sobie wsparcie.   Mogę być dla samej siebie obecna. Mogę się sobą zaopiekować, przygarnąć,  utulić. Mogę być taka, jaka jestem. Mogę być przy sobie.

Obudziłam się dziś rano jakoś za wcześnie. Pierwszy, wypracowany odruch- sięgam po kubek ciepłej wody.  I drugi- już nie wytrenowany,  spontaniczny.  Czuję impuls, by usiąść ze sobą,  tylko ja i półmrok, tylko ja i cisza. Bez rozpraszaczy.  Pomedytować?Nie, niekoniecznie.  Po prostu usiąść ze sobą i być obecna. Tylko i aż tyle. Bez uprzednich planów,  oczekiwań, postanowień. Po prostu impuls, zdrowy impuls. Tak jakby coś we mnie mówiło- chcę tego więcej,  tego kontaktu.  Tak, to tego tak bardzo potrzebuję- kontaktu, ale wydawało mi się, że potrzebuję kogoś drugiego.  A może najbardziej potrzebuję kontaktu ze sobą. Najpierw ze sobą.  Co też nam mówią potrzeby w relacji z innymi… Popatrz w lustro, które ci ktoś podstawi, a znajdziesz tam kogoś najcenniejszego- siebie.

Porywisty wiatr hula za oknem, sypiąc tumanami śniegu. A ja w cieple, bezpieczna. Przyjemny półmrok,  cisza poranka i  ja obecna w sobie. Chcę tego więcej. Potrzebuję.

Dodaj komentarz