Płynęła wolnym krokiem po Rynku, ciesząc się słońcem, ciepłem i tym, że mogła w końcu założyć długą letnią sukienkę i poczuć się kobieco. Egzaminy za nią, mogła więc oddać się wolności słodkiego lenistwa pod gruszą i nadrobić czekające na nią lektury. Tymczasem zdążała do biblioteki, by oddać ostatnie potrzebne jej do egzaminów pozycje. A za kilka dni czeka ją cisza, zieleń przyrody i powrót do jej miejsca mocy.
Przyglądała się ludziom, którzy podobnie jak ona nabrali radosnego wigoru. Jej uwagę przykuł nagle sunący wolnym krokiem wysoki chłopak – ach, jak ona uwielbiała wysokich mężczyzn! Było coś sympatycznego w jego posuwistym chodzie i jak gdyby swojskiego, znajomego, więc wodziła za nim wzrokiem, podziwiając taniec jego wysokiego szczupłego ciała. Ale dopiero wtedy, gdy jego włosy rozbłysły złociście w południowym słońcu, przeszył ją nagły dreszcz i uderzył strzał olśnienia…czy to możliwe?Instynktownie, bez zastanowienia podbiegła i, najdelikatniej jak potrafiła, dotknęła jego ramienia. Tomuś???
– Tomek? – zapytała z wahaniem w głosie.
Spojrzała na nią para dobrze jej znanych pełnych głębi niebieskich oczu. Patrzył na nią z tym tak dla niego typowym spokojem i cichym skupieniem w sobie. Stali tak chwilę, w zadziwieniu, jak gdyby przypominali sobie coś ważnego, co gdzieś po drodze zgubili.
– Haniu…-powiedział po chwili i przyciągnął ją do swojego serca. Zanotowała tylko ciche poczucie radości i przyjemny zapach jego miękkiej koszuli, zanim świat na chwilę zniknął. Owiał ją ten jego niesamowity spokój i otoczył ją niczym tarczą przed światem. Zdała sobie nagle sprawę, że to za tym tęskniła w długie wieczory, nawet te radosne spędzane z przyjaciółkami.
Stali tak w ciszy, ona wtulona z nagłą ufnością w jego pierś, on ogarniający jej kobiecą emocjonalność i rozedrganie… Stali i czuli jak ogarnia ich spokój, ich oddechy i rytmy serc wyrównują się i synchronizują. Czas się zatrzymał, a oni oddychali lekko, jakby ich ciała nagle zrozumiały z odczuciem ulgi, że trafiły do bezpiecznej przystani, gdzie mogą być w pełni sobą. I nagle usłyszała spontaniczny uśmiech, wpierw swój, potem jego i poczuli nagle jak ich ciała zaczynają drżeć w rytm wypływającego z beztroskiej radości dźwięcznego śmiechu. Ich roześmiane oczy spotkały się. “Chodź!” – powiedział tylko, chwytając ją za rękę. Cóż, wszystkie biblioteki świata będą musiały zaczekać….
Szli energicznym krokiem, co chwilę zanosząc się od śmiechu. Czuli się tak, jakby widzieli się wczoraj i zupełnie nie rozumiała, dlaczego ich drogi się rozeszły. Inne miasta, inne uczelnie, owszem, ale to nie dość znaczny powód…
Patrzyła z zachwytem na przyszłego lekarza. “Dobrze wybrał” -pomyślała- “Już sama jego obecność jest kojąca”. Ciepło jego ręki prowadziło ją na jej ulubiony Ostrów Tumski.
Zatrzymali się przy dobrze jej znanym drzewie. Wiedział, jak bardzo kochała drzewa. Usiedli na otaczającej konar ławce.
Rozmawiali, a ona nagle poczuła tę ważną obecność, za którą tęskniła. Ten rodzaj kontaktu, który nieczęsto się zdarza. Poczuła w sobie i w energii płynącej od niego- tę niezwykłą, niespotykaną jakość. Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale czuła. Jakby pierwszy raz kontaktowała się z tym tak cennym choć niewytłumaczalnym kobiecym pierwiastkiem, któremu nie mogła zaprzeczyć. Po jej całym jestestwie rozlewało się ciepło i spokój, wewnętrzna cisza i poczucie, że może temu wszystkiemu zaufać. Na jej twarzy malował się mimowolny uśmiech.
Nie wytrzymała i wślizgnęła się w jego ramiona. Poczuła, że chce już tam zostać. Ktoś mądry powiedział jej kiedyś, że gdy to poczuje, będzie wiedziała.
***
– Proszę szanownego państwa, czy chcą państwo usłyszeć radosną nowinę?
Spojrzeli po sobie z uśmiechem.
– Nie możemy się doczekać.
– Będą mieć państwo córeczkę.
Wzruszenie.
– Chciałabym jej nadać imię Sofia – rzekła Hania. – Sofiiija – podkreśliła wesoło, chcąc zaznaczyć śpiewną norweską wymowę imienia.
– Zosia.
– Tak. Poznałam kiedyś pewną mądrą dziewczynkę o tym imieniu…
– Cześć, nasza Sofiiijo- dotknął czule jej brzucha. – Czekamy na ciebie.
– Czekamy na ciebie- szepnęła.
I czekają na ciebie wszystkie łopatki świata. We wszystkich kolorach tęczy. Twoje własne.
P.S. Dlaczego łopatki?Polecam zajrzeć do bajeczki pt.: „Łopatki”.
